Mam DUŻY problem z oznaczeniem wiekowym kosmetyków. Bo tak naprawdę pozbawia nieświadomego konsumenta szeregu fajnych kosmetyków. Bo czy znamy składniki kosmetyków, które są wyłącznie dobre dla skóry 20+ czy 70+? No nie…

Na siłę można stwierdzić, że peptydy i retinol to kosmetyki „dla starszych”. Ale ile starszych? To już rzecz względna. Wszak osoby mające problem z trądzikiem, także nastolatki, sięgają po retinoidy (wielokrotnie silniejsze niż te w kosmetykach)! A peptydy używane przez 20+ nie przyniosą jej szkody. Po prostu efekty nie będą spektakularne.


Typowy obrazek z drogerii…


Pewnie znasz ten obrazek z drogerii. a najpewniej bliska Tobie osoba tak właśnie kupuje kosmetyki. Wizyta w drogerii kończy się zakupem kosmetyku „dopasowanego do wieku”. Koleżanka, babcia, mama, teściowa możliwe używa wyłącznie kosmetyków z swojej kategorii wiekowej (a część Panów wyłącznie z napisem MEN / dla mężczyzn, to temat na osobny post). Propozycja kosmetyku bez tego oznaczenia przez Ciebie czy doradcę w drogerii kończy się powątpiewaniem w działanie produktu lub… propozycja fajnego produktu osobie 40+ z oznaczeniem 30+ lub 60+ odebrana jest jak obraza („postarzasz mnie?”). Brzmi znajomo? 🙂

Z jednej strony cieszy mnie powolne odchodzenie od kategorii wiekowych na kosmetykach czy drogeryjnych półkach na rzecz rodzaju cery. Z drugiej jednak znam te zagubione w drogerii osoby, które próbując znaleźć coś dla siebie szukają uproszczenia. Bo idzie zwariować od takiej ilości kosmetyków „na wszystko”. Ułatwienie wiekowe nie gwarantuje jednak, że Twoja pielęgnacja będzie skuteczna ani najlepsza możliwa. Bo pielęgnację dobieramy do aktualnych potrzeb skóry – zmiennych wcale nie wyłącznie przez ilość przeżytych wiosen, a warunki środowiskowe, stan zdrowia, styl życia.


Komu przyda się kosmetyk „dopasowany do wieku”?


Chciałabym powiedzieć, że nikomu, ale oczywiście to nieprawda. Faktem jest, że kosmetyki oznaczone 20+/30+/…/80+ są dobrym wyborem, jeśli ktoś kompletnie nie potrafi lub nie chce czytać składów. Wtedy istotnie, jest to jakaś wskazówka.

Jakaś. Niestety często oznaczenie wieku na kosmetyku oznacza jedynie:

  • że krem 20+ będzie lżejszy w konsystencji niż 70+
  • a im wyższy wiek, tym krem będzie bardziej odżywczy, cięższy, tłusty
  • wyższy wiek to też zwykle bardziej „babcine zapachy”, analogicznie niższe, nastoletnie lub 20+ – świeże

Uogólnienia wiekowe zakładają, że skóra:

  • nastoletnia / 20+ – jest skórą tłustą, trądzikową – będą tutaj rządzić kremy lekkie, matujące (czasem przesadnie), nawilżające, normalizujące
  • 30+ – to już „pierwsze oznaki starzenia”, więc kosmetyki będą już mocniej nawilżające, rozświetlające, często pojawia się zapach „luksusu” 🙂
  • 40+ – zmarszczki są, więc jeszcze więcej emolientów i humektantów
  • 50+ / 80+++ – pojawiają się „babcine nuty zapachowe”, kremy są zwykle gęste, odżywcze

Ta generalizacja jest w mojej ocenie bardzo szkodliwa, bo zakłada, że każda skóra czterdziestolatki ma takie same potrzeby. A to jest oczywiście głęboką nieprawdą. Przede wszystkim powinniśmy określić typ i rodzaj cery (mieszana, sucha, tłusta, wrażliwa, trądzikowa, naczyniowa, dojrzała, atroficzna itp. itd.), a nie jest wiek.


Jak z wiekiem zmienia się Twoja skóra?


Jednak takie uogólnienie nie jest do końca błędne. Z wiekiem spada aktywność gruczołów łojowych, do tego skóra latami już jest poddawana stresowi antyoksydacyjnemu, promieniowaniu UV – to wszystko faktycznie skłania ku temu, aby im więcej lat na karku, tym gęstsze, tłustsze kremy wybierać. Bo zaczyna nam brakować naturalnego natłuszczenia skóry. I „wszystko opada”.

ALE! Czy patrząc na swoje znajome w zbliżonym do Ciebie wieku widzisz identyczne problemy skórne? Każda 50+ ma suchą, wiotką skórę? Czy każda 30+ martwi się jedynie o spadającą produkcję kolagenu? A co z trądzikiem wieku dorosłego? Albo cerą naczyniową, trądzikiem różowatym? Przecież jeśli 40+ z trądzikiem (tak, to możliwe) sięgnie po „prasujący zmarszczki krem 40+”, to mocno się rozczaruje… A przebarwienia większe lub mniejsze? Ostuda? AZS? Większość z nas jednak potrzebuje czegoś więcej niż coraz gęstszych kremów o różnych nutach zapachowych.

Co więcej, większość kosmetyków 30-70+ nie zawiera tych najskuteczniejszych składników antyoksydacyjnych czy przeciwzmarszczkowych (typu solidna witamina C, retinol, kwasy). I nie, naładowanie tłustego kremu na twarz nie wygładzi zmarszczek. Składy takich kremów są komponowane zachowawczo – bo w końcu nie wiadomo, czy sięgająca po nie Pani 60+ wie, co ląduje na jej twarzy. Dlatego znajdziesz w takich kremach oleje, woski, masła, kwas hialuronowy, betainę, pantenol, ceramidy, czasem peptydy. Słowem – składniki regenerujące, kojące, kremy będą bogate w emolienty i humektanty.


Czy trzydziestolatko może używać kremu z oznaczeniem 60+?


Może, o ile zapach czy konsystencja będzie jej odpowiadać! Polecam jednak szukać kosmetyków dopasowanych do potrzeb skóry, czyli przykładowo do cery dojrzałej, odwodnionej, mieszanej, poszarzałej i tak dalej i tak dalej.

Aha! Nie jest prawdą, że skóra się przyzwyczaja do kosmetyku i jeśli w wieku 30 lat będziesz używać kremów 60+, to te nie będą działać „na starość”,. Kremy działają wyłącznie na naskórek, skóra cały czas się złuszcza – warstwa po warstwie. Średnio jednej komórce taki cykl zajmuje około 30, z wiekiem ten proces może wydłużyć się do nawet 50 dni. Po tym czasie komórka naskórka odpada. Nie przekazuje w testamencie pamięci na temat produktu, który na niej leżał 🙂