Popularne na tik toku maseczkowanie w samolocie niestety nie ma większego sensu. Dlaczego?
Średnia wilgotność powietrza w samolocie to… 10-20%. To tyle, co na pustyni. Chociaż tam wilgotność zwykle nie spada poniżej 15%. Tymczasem optymalna wilgotność, w której czujemy się dobrze to 40-60%. W tak suchym powietrzu cierpią nie tylko oczu czy śluzówki nosa, ale też skóra, na której szybko widać oznaki odwodnienia. Czujemy suchość, ściągnięcie, skóra robi się zaczerwieniona, a nawet się łuszczy. Z kolei odwodniona skóra tłusta może zareagować dodatkowo wzmożoną produkcją łoju.
Na domiar wszystkiego, powietrze w samolocie mieszanka świeżego powietrza i recyrkulowanego. Powietrze przechodzi przez filtry i jest oczyszczane, jednak nadal znajduje się w nim troszkę… naskórka twojego i wspôłpasażerów, kurzu, pyłu z odzieży, bakterii, wirusów.
Czy to są dobre warunki na pielęgnację, modne maseczkowanie? No średnio, bym powiedziała, no średnio.
Jak dbać o skórę w samolocie
Nie rób żadnej pielęgnacji w samolocie. Odpuść sobie wieloetapowe rutyny. Skórę umyj przed lotemJako że powietrze w kabinie pasażerskiej samolotu jest bardzo suche, to pij dużo wody. Wystrzegaj się za to picia alkoholu, kawy, herbaty, słodzonych napojów. Mają działanie moczopędne. A niska wilgotność przy małej podaży wody, a przy zbyt dużej ilości płynów tego typu kończą się przyspieszeniem odwodnienia.
Odwodniony organizm w pierwszej kolejności będzie ciągnąć wodę ze skóry. A ta już ma trudne życie na pustyni, w kabinie samolotu.
Jeśli to możliwe, leć bez makijażu. To pozwoli Ci na bezproblemowe psikanie twarzy czy to kwasem podchlorawym czy wodą termalną lub w razie potrzeby, poczucia suchości – kremu. Bardziej komfortowe będzie też zakropienie oczu, które mocno cierpią podczas długich lotów.
Maseczka w samolocie. Czy to ma sens?
Nakładanie maseczki w samolocie? To totalnie bez sensu. Po pierwsze, nie jesteś w stanie zadbać o higienę. O ile nie lecisz biznesem czy 1. klasą, to droga do toalety wymaga mniejszego lub większego przeciskania się przez współpasażerów, zajmowania wspólnej, malutkiej łazienki (bo dobrze jest przed i po maseczce umyć jednak dłonie, a części wspólne typu klamka najczystsze nie są). Po drugie, zapewniasz niewątpliwie rozrywkę współpasażerom, ale w moim odczuciu jest to średnio w porządku (podobnie jak psikanie się perfumami w zamkniętej przestrzeni wspólnej). Po trzecie wreszcie, z perspektywy pielęgnacji najważniejsze… efekt może być odwrotny od zamierzonego. Maska wyschnie szybciej niż zwykle (przypominam – bardzo niska wilgotność), a wszelkie maski w płachcie będą wymagać aplikacji minimum kremu. Wielogodzinne maski jeszcze jakoś by się obroniły, bo tworzą bardziej ciągłą okluzję, ale na dobrą sprawę dużo lepsze i tańsze efekty przyniesie ewentualne dokładanie kremu, gdy poczujesz, że twarz robi się nieprzyjemnie ściągnięta.
Pielęgnację zrób na ziemi. Przed lotem. Bez turbulencji.
Jak pielęgnować skórę przed lotem
- oczyść skórę łagodnym produktem myjącym (nie żelem z kwasami!), np. Geek and Gorgeous, Jelly Joker, Łagodny żel oczyszczający
- nałóż serum nawilżająco-regenerujące, np. Bioderma. Defense serum
- przykryj kremem regenerującym, dopasowanym do preferencji, np. Yasumi, Ceramide krem regenerujący (lżejszy) lub Skintra, Let Your Skin Feed On, prebiotyczny krem odżywczy (cięższy)
Ja bardzo często serum i krem zastępuję jednym produktem. Do bagażu podręcznego pakuję od lat Pharmaceris A Corneo Sensilium naprawczy krem łagodzący. Ma relatywnie dużą pojemność, wygodną tubę i używam go nie tylko na twarz, ale także do ciała – głównie jako krem do rąk. A potem, jeśli lecę w dzień, aplikuję krem SPF.
A co z kremem SPF w samolocie?
Nałóż SPF jeśli lecisz w ciągu dnia i siedzisz przy oknie. Viralowe materiały twierdzące, że w kabinie samolotu jest bardzo silne promieniowanie UV bazują na badaniu dotyczącym przepuszczalności szyb w kokpicie pilota. Tam szyby są inne i przede wszystkim – ogromne w porównaniu do malutkich okienek w sekcji pasażerskiej. Istotnie, na wysokości 11 kilometrów nad ziemią promieniowanie UV jest bardzo silne. Ale samolotowa puszka dość dobrze przed nim chroni.
Jednak lecąc w ciągu dnia, na daleką trasę i przy oknie – polecam nałożyć SPF. A jeśli nie jesteś do tego przekonana – pamiętaj o jego aplikacji przed opuszczeniem samolotu, zwłaszcza jeśli lądujesz w ciepłych krajach. Pamiętaj też, że letnią porą, w godzinach południowych, nawet przy zachmurzonym niebie, indeks UV spokojnie może wynosić 7-8. A im bliżej równika lub wyżej nad poziomem morza jesteś, tym indeks będzie wyższy.
Polecane kremy SPF do samolotu
Wybierając krem z filtrem do samolotu i na wakacje w ciepłych rejonach, wybierz taki z wysoką ochroną UVA. Szczególnie polecam te produkty:
- Transparent Lab, Lightweight Sunscreen, SPF 50+, PPD 33 – lekki spf
- Vichy, Capital Soleil UV-Daily SPF 50+, PPD 46 – lekki spf
- La Roche-Posay Anthelios UVMune Invisible Fluid SPF 50+, PPD 46 – lekki spf
- BasicLab, Lekki krem ochronny SPF 50+, PPD 46,6 – lekki spf
- La Roche-Posay, Anthelios UVMune 400 Hydrating Cream SPF 50+, PPD 35 – nawilżająca wersja, lepsza do cery suchej, odwodnionej
- Pharmaceris S Sensi Protect SPF 50+, PPD 30 – kremowa, nawilżająca formuła
Jakie kosmetyki wziąć ze sobą do samolotu?
W bagażu podręcznym możesz zwykle wziąć do 1 litra płynów. To znacząco ogranicza kosmetyki, które możesz ze sobą spakować do kabiny. Poniżej podrzucam Ci listę produktów, które zabieram ze sobą na dłuższe loty (powyżej 4/5 godzin). Możesz ją oczywiście dowolnie modyfikować. Staram się jednak trzymać zasady: biorę kosmetyki nieperfumowane, bezzapachowe lub ewentualnie o lekkim, niedrażniącym zapachu.
- woda termalna izotoniczna do psikania na twarz, ciało. Koniecznie izotoniczna, bo nie wymaga zmywania, przykrywania i nawilża. Ja zabieram małe opakowanie wody termalnej Uriage (50 ml)
- woda morska do nosa, izotoniczna – podobnie jak przy wodzie termalnej, musi być izotoniczna, hipotoniczne wysuszają, a nam zależy na nawilżeniu! Ja pakuję spray Nexon (30 ml)
- kwas podchlorawy w sprayu – do psikania twarzy przed ewentualną pielęgnacją (dołożeniem kremu czy aplikacją kremu SPF przed opuszczeniem samolotu) – dezynfekuje skórę. Ważne! Musisz dać mu wyschnąć, zanim polecisz z kolejnymi produktami. Ja polecam nie przepłacać za kwas podchlorawy i kupić taki z apteki, np. GranuSept (60 ml)
- krople nawilżające do oczu, najsensowniej w wygodnym, jednorazowym opakowaniu, np. Bepanthen Eye (10 x 0,5 ml)
- lanolina lub wazelina do ust, ewentualnie po porostu ulubiona pomadka. Ja lubię pakować lanolinę kosmetyczną Ziaja (10 g)
- krem silnie regenerujący, ale nietłusty, nadający się do twarzy, dłoni, ciała, np. wspomniany już w tym wpisie Pharmaceris A Corneo Sensilium naprawczy krem łagodzący (75 ml). Zastąpi krem do rąk, wszelkie przesuszenia na ciele – jest nietłusty, szybko się wchłania.
- krem SPF z wysokim PPD (podałam moje propozycję nieco wyżej w tym wpisie), polecam wziąć małe opakowanie (30-50 ml)
- chusteczki antybakteryjne do przetarcia stolika, podparcia, albo jeśli wolisz – żel antybakteryjny w sprayu.



