Przepis na gładkie nogi dla oszczędnych

Zanim jeszcze poddałam się serii zabiegów epilacji Light Sheer jednym z moich największych problemów i bolączek były za szybko odrastające włoski, wiecznie podrażniona skóra łydek i stany zapalne. Jednak udało mi się wypracować skuteczny sposób na wrastające włoski.

Na moich łydkach testowałam dosłownie wszystko. Pasty cukrowe, wosk, kremy do depilacji, mniej lub bardziej jednorazowe maszynki. Nic nie dawało efektu, a wizytę u kosmetyczki, mimo jej najszczerszych chęci i kojącego uśmiechu, do tej pory wspominam ze łzami w oczach. Koniec końców było gorzej niż kiedykolwiek. W zamierzchłych czasach kupiłam sobie nawet tani i prosty depilator, kosztował wtedy chyba 70-80 złotych. Bez nakładek i innych bajerów -nieskomplikowany mechanizm z pęsetami, które miały wyrywać włoski. Szkopuł tkwił w tym, że wyrywał je zbyt agresywnie, a włosów mniejszych niż 3 mm nie zauważał. Kończyło się poprawianiem maszynką. I tak leciały kolejne minuty spędzane w łazience na wątpliwej przyjemności depilacji i goleni nóg, bikini, pach. Same rozumiecie. Tragedia.

Po wizytach u kilku dermatologów wiedziałam, że prędzej czy później będę musiała szarpnąć się na depilację laserową. Chciałam jednak móc założyć krótkie spodenki czy sukienkę latem, a nie czekać kilka lat, zanim wygląd moich nóg uznam za zadowalający. Poczytałam, pogrzebałam w sieci, popytałam parę mądrych głów i znalazłam sposób na doprowadzenia nóg do porządku (tym bardziej, że nikt nie wykonałby mi epilacji z rankami na nogach).

Po pierwsze: dbaj o nogi 24 / 7.  Mądrze. Jeśli wrastają ci włoski i wyskakują a’la pryszcze na łydkach oznacza to, że używasz zapychających balsamów i nie nawilżasz odpowiednio skóry. Wyrzuć balsamy z parafiną i pochodnymi. W składzie kosmetyku ukrywają się pod takimi nazwami:  paraffinum liquidum, paraffin, synthetic wax, isoparaffin, mineral oil, petrolatum. U mnie sprawiło się nawilżanie skóry olejem rycynowym i maścią w witaminą A oraz kremem z mocznikiem. Zawarta w większości maści z witaminą A wazelina może zapychać – jednak to musisz przetestować na sobie. Krem w mocznikiem (szukaj 5 do 20 % urea w składzie) nie tylko świetnie nawilża, ale też złuszcza naskórek. Wszystkie nawilżacze kupuję w aptece i za taki zestaw płacę około 15 złotych. Trzymaj w pogotowiu środki łagodzące. Podczas tej samej wizyty w aptece dokup produkty z alantoiną i pantenolem oraz wyciągami roślinnymi: z aloesu, kasztanowca, rumianku czy nagietka.

Po drugie: codziennie masuj problematyczne miejsca pod prysznicem. Nie chodzi tylko o to, aby wklepywać wyżej wymienione specyfiki w łydki czy uda. Musisz dobrze złuszczyć zrogowaciałą i suchą skórę, aby włoski wydostały się na powierzchnię.

Mimo że moje problemy już dawno ustały, do tej pory zamiast gąbki nakładam na ręce parę rękawiczek (Rossmann, jakieś 4 złote sztuka), na to żel pod prysznic i masuję całe ciało. To nie tylko świetny sposób na wrastające woski, ale również na walkę z cellulitem. W ten sposób pobudzasz krążenie i ujędrniasz ciało. Nie trzyj tylko za mocno ciała! Raz w tygodniu możesz zafundować sobie mocniejsze zabiegi za pomocą rękawicy Kessa. Przy tak intensywnym masowaniu zapomnij jednak o peelingach, bo zbyt mocno zetrzesz sobie skórę i zamiast wypięknieć będziesz męczyła się z podrażnieniami.

Po trzecie: znajdź metodę depilacji, która nie zrobi ci krzywdy. Drogą eliminacji zostały mi dwie metody na pozbycie się włosków: maszynki do golenia i depilator. Dobę po goleniu czułam już “igiełki” na nogach. Wizyta na basenie nie wchodziła w grę, a zima była koszmarem – gęsia skóra umiejętnie powodowała, że włoski wychodziły na zewnątrz (“a przecież wczoraj się goliłam!”). Do tego aby zapobiec podrażnieniem, musiałam przed każdą depilacją dezynfekować skórę i sprzęt wodą utlenioną. Naprawdę dużo zachodu. olej rycynowy copyPrzy depilacji miałam spokój na dłużej, jednak połączenie nieregularnego nawilżania skóry i coraz cieńszych włosków po depilacji powodowało, że słabsze włoski nie były w stanie przebić się przez skórę. I wrastały na potęgę. Zaczęłam więc stosować system łączony: raz depilator, dwa razy maszynka. Do tego codzienne solidne nawilżanie, o którym pisałam wyżej.

Po czwarte: dbaj o skórę także po depilacji! Przedostatni, ale niezwykle ważny punkt. Po depilacji posmaruj skórę maścią, która nie tylko nawilży, ale również ukoi skórę. Zapomnij o bogatych z parafinę balsamach po depilacji. Na już wrośnięte włoski kładź maść cynkową lub sudocrem. Na depilowaną powierzchnię polecam olej kokosowy (o ile cię nie zapycha i o ile jest dobrej jakości: polecam TEN), olej rycynowy lub klasyczną i już wspomnianą maść z witaminą A.

Po piąte: zainwestuj, to wyjdzie ci na dobre.

Odnośnie maszynek, polecam te z wymiennymi ostrzami. Używałam różnych firm i w sumie nie widzę większej różnicy. Grunt, aby miały co najmniej 2, a najlepiej 3 ostrza i pasek (niby nawilżający, ale to bujda). Pasek chroni głównie przez zbyt dużym poślizgiem. Ważne jest, abyś dezynfekowała skórę oraz maszynki przed i po zabiegu. Wybieraj żel do golenia, nie piankę – żel jest dużo wydajniejszy. Możesz na nim też nieźle zaoszczędzić: naprawdę, poza ceną nie widzę różnicy między damskim żelem za 30 złotych a męskim z hipermarketu za 3 złote. No dobra, ten damski pachnie fiołkami czy dawną miłością z wakacji, a męski… no, po męsku i to nieszczególnie. Ma też brzydsze opakowanie. Ale czy naprawdę chcesz płacić za bajery aż 27 złotych więcej?

Wybór depilatora będzie nieco trudniejszy. Polecam kupić depilator z nakładkami (do bikini i  masującą, inne opcjonalnie), najlepiej wodoodporny (funkcja depilacji pod wodą) z dwoma lub trzema prędkościami. Dla perfekcjonistek również z opcją podświetlenia depilowanego obszaru (polecam, polecam). U mnie wybór padł na Braun Silk epil 7 model 5377. Już wtedy nie był on najnowszym modelem, więc mogłam kupić go za około 450 złotych na Allegro. Braun naprawdę uratował moje nogi. Z nasadką masującą łapał włoski, o których istnieniu niebraun silk epil wiedziałam. Ponoć jest w stanie uchwycić nawet te o długości jedynie 0,5 mm. Nakładka masująca była dla mniej początkowo zbędnym bajerem, jednak zauważyłam, że nie o masaż i minimalizację bólu głównie tutaj chodzi. Nasadka świetnie podprowadza włoski pod pęsety – to dlatego depilacja jest szybka i dokładna.

Hitem dla mnie była funkcja depilacji pod wodą. To dodatkowo minimalizuje ból. I nie, nic wam nie wybuchnie pod prysznicem czy w wannie. Zadbajcie tylko o to, aby naładować depilator przed taką wodną sesją. Z wiadomych względów, dla naszego bezpieczeństwa urządzenie podłączone do ładowania nie będzie działać.  Uwaga wielbicielki gorących kąpieli i problemów z pękającymi naczynkami: nie depilujcie ciała w gorącej wodzie, najlepsza będzie do tego chłodna lub letnia woda – wtedy oszczędzicie nieprzyjemności waszym naczyniom krwionośnym.

Braun od czasu modelu 5377 wypuścił już sporo nowszych modeli, dorzucił parę pierdółek (nasadka czyszcząca itp.), ale nie sądzę, aby rozsądne było kupowanie takiego sprzętu za 800 złotych…

Skomentuj przez Facebooka!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.