Depilacja laserowa – czy warto?

Swoją przygodę z depilacją laserową zaczęłam dość niefortunnie, bo w kwietniu, krótko przed długim weekendem. Byłam tak zaaferowana tym, że wreszcie usunę te wstrętne włosy, że średnio martwił mnie fakt, że w te wakacje nici z opalania. 

W konsekwencji zaszalałam i do tej pory zabiegowi depilacji laserowej Light Sheer poddałam bikini, pachy, kolana i łydki.

Po co?

Decydującym powodem były względy zdrowotne. Ostre zapalenie mieszków włosowych powodowało, że albo musiałam chodzić owłosiona albo narażać się na wrastające włoski, nieestetyczne ranki i przebarwienia. Przetestowałam KAŻDĄ metodę depilacji, łącznie z domowymi pastami cukrowymi, które wyrywały może 2 na 10 moich ostrych igieł, o przepraszam – włosków na nogach. Wydałam kupę kasę na dermatologów, maści z antybiotykami, kremy z mocznikiem, maści z witaminą A, Benzacne itp. Łydki musiałam codziennie masować ostrą rękawicą, żeby zminimalizować wrastanie włosków. Na dłuższą metę, efekty były marne, a na pielęgnację problematycznych miejsc przeznaczałam dziennie około 30 minut.

Wreszcie dermatolog rozłożyła ręce i powiedziała, że jedynym ratunkiem jest depilacja laserowa.

Zainwestujcie w Light Sheer

Jeśli macie podobny problem lub po prostu macie dość częstego golenia lub depilacji, podrażnionej skóry i innych związanych z tymi zabiegami przyjemności  – zdecydujcie się na epilację.

W salonach znajdziecie zatrzęsienie ofert różnych depilacji laserowych. IPL czy VPL nie są depilacją laserową, choć często tak próbuje się ją wcisnąć klientce. W przeciwieństwie do lasera, przy IPL i VPL używana jest lampa ksenonowa wysyłająca wiązki światła o różnej długości, które nie działają konkretnie na włos, ale również na okoliczne tkanki. VPL i IPL zredukują, jednak nie usuną całkowicie niechcianych włosków tak skutecznie, jak wiązka lasera diodowego!

Epilacja przy użyciu lasera diodowego Light Sheer / Light Sheer Duo (nowsza wersja) jest obecnie chyba najskutecznejszą metodą usuwania niechcianych włosków. Wiązka lasera dociera na parę milimetrów w głąb skóry i paraliżuje włoski będące w fazie wzrostu. Aby włoski zapomniały, że mają wyrastać, potrzebujemy średnio od 4 do 8 sesji, w zależności od włosów, karnacji i depilowanej części ciała. Efekt po takiej serii utrzymuje się parę lat, pod warunkiem, że raz na 1-2 lata będziemy wykonywać tzw. zabieg przypominający.

light_sheer_IMG_5299

Wygląda jak pistolet, kłuje jak igła. Ważne, że działa! :)

Zero opalania, wyrywania włosów i herbatki z dziurawcem

Żeby nie było tak różowo, przygotowania do zabiegu trzeba rozpocząć nieco wcześniej niż w wieczór poprzedzający pierwszą sesję. Z pewnością o wszystkich zaleceniach i przeciwwskazaniach zostaniecie poinformowane na wizycie „testowej” mocy lasera. Dobrze jednak wiedzieć o tym, co powinnyście odstawić nieco wcześniej, abyście nie musiały zmieniać terminu wizyty. Z najważniejszych zaleceń przed wszystkim trzeba wymienić:

  • zero opalania przez 4 tygodnie przed zabiegiem – aby skóra nie była podrażniona i aby kontrast między włoskami a skórą był możliwie jak największy,
  • zero depilacji (wyrywania włosków czy to depilatorem czy woskiem) przez minimum 5-6 tygodni przed zabiegiem, aby włoski były silne i jak największa ich ilość była w fazie wzrostu,
  • odstawienie leków i maści światłouczulających na 2-4 tygodnie przed zabiegiem (ibuprom, aspiryna, maść z witaminą A i E, witamina C, kwasy, retinoidy), aby epilacja nie skończyła się przebarwieniami,
  • odstawienie herbatki z dziurawca i nagietka na dwa tygodnie przed zabiegiem.

Resztę zaleceń dostaniecie podczas konsultacji.

Cena przyjemności 

I tu zaczynają się schody. Z jednej strony mam zasadę, że nie chodzę do gabinetów, których renoma jest wątpliwa, z drugiej te wychwalane w sieci mają naprawdę wysokie ceny dla przeciętnie zarabiającej Polki. Ceny wahają się w zależności od regionu kraju oraz części ciała – im większa epilowana powierzchnia, tym drożej. Przykładowo za depilację laserową Light Sheerem ud zapłacicie od 350 do 600 złotych za uda, łydek – 200-400 złotych, pach – 100-200 złotych, bikini klasycznego 150-300 złotych. To są oczywiście ceny za jeden zabieg.

Te ceny troszkę mnie przeraziły, więc swoim zwyczajem wygooglałam parę klinik i znalazłam taką, która nie dość, że uważana była za taką „okej”, to jeszcze… znalazłam jej ofertę na Grouponie.

Wiem, wiem, kupić taką usługę po taniości to prosić się o nauczkę, że na pewnych rzeczach nie można oszczędzać. Jednak długo nie myśląc, stwierdziłam, że warto spróbować, kupiłam pakiet zabiegów depilacyjnych i poszłam na pierwszą wizytę.

Klient z Grouponu nie jest gorszym klientem!

Tego obawiałam się najbardziej. W sieci aż huczy od salonów kosmetycznych, które klienta grouponowego traktują jak jakiś gatunek podczłowieka, używają gorszych materiałów, oszczędzają na produktach. W przypadku mojej depilacji to nie miało miejsca. Znieczulenie na bikini – normalna Emla, czas trzymania – zalecany, nie krótszy, zabieg depilacji wykonany bardzo dokładnie, moc lasera ustawiono zgodnie z testami, które salon zrobił mi tydzień przed pierwszym zabiegiem. Z każdym kolejnym zabiegiem zwiększano moc lasera. Jedyną różnicą, o czym dowiedziałam się szperając w internecie, było to, że nikt nie robił mi zimnych okładów w trakcie zabiegu. I dobrze, uznałam to za zbędne i niepotrzebnie wydłużające czas zabiegu.

Czy to boli?

Troszkę boli. Nie jest to ból nie do wytrzymania, raczej z tych umiarkowanych. Im ciemniejsze i mocniejsze masz włoski oraz im jaśniejszą karnację, tym zabieg jest bardziej bolesny. Paradoksalnie jednak, to właśnie ciemne i mocne włoski w zestawieniu z bladą skórą dają najlepsze i najszybsze efekty!

Jestem, a raczej byłam, właścicielką powyższego owłosienia. Ból, jaki towarzyszy depilacji Light Sheer, można porównać do szybkiego nakłuwania igiełką raz po raz. Mimo że laser posiada nakładkę chłodzącą (ma około 4°C), to podczas pierwszego zabiegu naprawdę niewiele czułam z tego przyjemnego chłodu. Podczas kolejnych zabiegów na obszarach już łysych (jupi!), czułam, jak zimna jest ta nakładka 🙂

Depilację bikini klasycznego i tego ultra głębokiego wspominam ze łzami w oczach. Na pierwszą próbę porwałam się bez znieczulenia. Bolało i to bardzo, zwłaszcza na pachwinach. Następnym razem dokupiłam znieczulenie Emlą. Emla to maść-krem, którą nakładamy na około godzinę i owijamy znieczulane miejsce folią (inaczej Emla się ulotni i nici ze znieczulenia). Po tym czasie jesteśmy gotowe do zabiegu. Na znieczulonych partiach odczuwamy może 30-40% bólu. W przypadku okolic intymnych to naprawdę kolosalna różnica. Inna sprawa, że uczucie po znieczuleniu jest porównywalne do tego po znieczuleniu dentystycznym. Jesteśmy odrętwiałe. Nic przyjemnego, jednak zdecydowanie warto sobie ulżyć.

Efekty

Włoski, które były tuż pod skórą zostaną od razu spalone i część z nich już parę godzin po zabiegu pożegna się z życiem. Po pierwszym prysznicu i posmarowaniu epilowanych miejsc Alantanem zobaczysz, jak kolejne włoski kruszą się i wypadają. Do dwóch tygodni od pierwszego zabiegu zauważysz dużą różnicę – pewnego dnia obudzisz się właściwie łysa 🙂 Przed drugim zabiegiem włoski, które nie były w fazie wzrostu i nie zostały unicestwione odrosną – jednak będą już dużo słabsze.

bikini_depilacja

Od lewej: skóra bikini po pierwszej depilacji, skóra bikini po dwóch tygodniach od pierwszej depilacji, skóra bikini po 4 zabiegu.

W piątek miałam 4 serię zabiegów na bikini i pachy. Powyżej możecie zobaczyć, jak wygląda moja skóra. Za miesiąc czeka mnie trzeci zabieg na łydki. Już nie mogę się doczekać!

TG Facebook Comments

5 Komentarze

  1. Doskonale Cię rozumiem i znam Twój problem. U mnie dodatkowo pojawiło się owłosienie na twarzy więc nie muszę Ci mówić jakie to było dla mnie krępujace a zarazem ważne. Na depilację zdecydowałam się wkońcu w Warszawie, w Klinice Miracki. Mają nowoczesny laser Picosure czy jakoś tak, który świetnie poradził sobie z moim problemem. Żadnych włosków – i żadnych pieniędzy nie żałuję

  2. Świetny artykuł, i mogę w 100% potwierdzić to, co napisałaś. zrobiłam pachy w klinice u Mirackiego, na jesień zrobię bikini 🙂
    Znam cały czas ten problem z wrastającymi włoskami, na szczęscie nie mam ich aż tyle, ale zostawiają paskudne ślady poza tym nawet jak się ogolisz, to widać je pod skórą. Okropne… Laser to jedyny ratunek dla brunetek

  3. Efekt niesamowity! Juz od dawna myślałam o laserze ale nigdy nie mogłam się jakoś zdecydować. To co pokazujesz z bikini jest meega! Myslalam o nogach ale nie – na razie zrobię sobie bikini – nogi zimą albo na nastepną wiosnę. Czy w tej Klinice Miracki długo oczekuje sie na taki zabieg? wiele osób ją zachwala w Warszawie wiec chcę sprawdzić jak to tam wygląda. No i jak cenowo?

    • Cześć Asiu! Wybacz, że tak późno twój komentarz gdzieś mi zaginął.
      Tej jesieni widzę bardzo delikatny powrót włosków. Są dosłownie pojedyncze. Najwięcej naliczyłam ich pod pachami i na kolanach. Kolana to w ogóle bardzo wredne dla lasera miejsce, bo mamy tutaj nieco „grubszą” i ciemniejszą skórę. Na łydkach i bikini nadal aksamit. Na bikini nadal nie widzę większości porów, po prostu są bardzo małe. Pojawiło mi się dosłownie 8 włosków, które są cienkie. Podobnie jest na łydkach.
      Szykuję się tej zimy na zabieg przypominający.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *