Moje sposoby na zdrowe święta

Jak zdrowo i jednocześnie radośnie przeżyć święta? Da się w ogóle nie mieć wyrzutów sumienia i niestrawności? No da się. Nie, nie przeczytasz tutaj śmiesznych porad rodem z kobiecych portali w stylu: ubierz się w megaobcisły stój, to będziesz się kontrolować, nienażarta. 

Po pierwsze: wyluzuj

No to co, że cały dzień jesz tylko cukry proste przeplatane kapustą, grzybami i winem? Należy Ci się relaks na smacznie. Aha, i odradzam stresowanie się tym, ile zjesz i jak potem będzie wyglądać twoje boskie ciało. Organizm naprodukuje kortyzolu, a ten przystymuluje produkcję glukozy. Ta z kolei, jeśli będzie jej za dużo, zamieni się w tłuszczyk. Poza tym, wiadomym jest (na pewno jacyś amerykańscy naukowcy tak kiedyś ogłosili), że zamartwianie się prowadzi do wyrzutów sumienia, a te z kolei wydreptują ścieżkę do lodówki. Jedz to, na co masz ochotę, pamiętaj tylko o jednym:

Nie jedz na zapas, jutro raczej nie będzie końca świata

Wiem, że po apokaliptycznych widokach pustych półek, po gigantycznych kolejkach w hipermarketach, po minach ludzi taszczących takie zapasy jedzenia, jakby nadciągał jakiś kataklizm i trzeba by było zejść do bunkrów, naprawdę możesz czuć, że trzeba jeść, jeść i jeść. I tak jak normalnie jesz 5 posiłków dziennie, tak święta zmieniają się w jeden wielki posiłek przerywany spaniem. Powiem Ci, że głupie to. Ciągi jedzeniowe czynią z ciebie cukrowego zombie. Napompowana cukrem i tłuszczem czujesz się super, by po kilkudziesięciu minutach poczuć się sennie. No po co Ci to. Taka senna pominiesz wiele pyszności i co ważniejsze, nie docenisz smaku kolejnych potraw.

Nie jedz, bo to na święta, czyli polski przypadek głodówki

Dni poprzedzające wigilię zmieniają się w godziny postne? Tyle talerzy, talerzyków, mis i miseczek i absolutnie NIC z tej lodówki nie można wdrożyć? Bo na święta nie będzie, bo nie wystarczy, bo to “ŚWIĘTOWE”, a nie takie normalne. Znacie to? Cóż, polecam wyluzować. W ogromnej większości polskich domów świąteczne potrawy kończą w słoikach dla dzieci, wnuków lub w mniej optymistycznej wersji: ląduję w śmietniku, bo się zepsuły. Jedz normalnie i absolutnie nie urządzaj przed kolacją wigilijną głodówki! To poskutkuje jedynie tym, że zjesz o wiele więcej, niż normalnie.

Ruszaj się!

Tak, zapierdzielanie po domu ze szczotką i odkurzaczem też się liczy. Dłuższy niż zwykle spacer z psiakiem również. Wykorzystuj każdy pretekst do ruszenia tyłka z kanapy. A jeśli starczy Ci samozaparcia i odwagi, w przerwie na reklamy przy oglądaniu świątecznego filmu, zrób szybki trening. Tutaj zebrałam specjalnie dla Ciebie krótkie treningi, od 3 do 10 minut, które wykonasz w przerwie na reklamę, przy udziale sofy, krzesła czy podłogi.

Szaleństwo wigilijnej kolacji, czyli “ale karpika to Ty jeszcze nie próbowałaś!”

Zdradzę Ci sekret. I nie musisz go próbować, jeśli nie masz ochoty. Fajnie jest za to przemyśleć, co i w jakiej kolejności nakładamy na wigilijne talerze. Domowy barszcz to prawdziwa skarbnica dobroci dla organizmu. Mamy tutaj dużo witamin, ale także betainę (silny antyoksydant). Do tego barszczyk świetnie poprawia krążenie i trawienie. To dobry start na wigilijnym stole. Potem dobrze zjeść rybkę – ma dużo białka i co za tym idzie, szybko zapewni uczucie sytości. Wtedy będzie o wiele trudniej sięgnąć po potrawy pełne cukrów. 🙂

Jedz w tempie żółwia z Galapagos

Wolno. Wolniej. Jeszcze wolniej. Nie śpiesz się, masz tyle czasu na tę kolację. Przeżuwaj wielokrotnie każdy kęs, bo pokarm dobrze rozdrobniony lepiej się wchłania, a Ty nie zdążysz wchłonąć sałatki, rybeńki i dwóch porcji ciasta, zanim twój ośrodek sytości powie “starczy na najbliższe 30 minut”. Mniej więcej po około 20 minutach jedzenia do mózgu dociera sygnał, że jesteśmy najedzeni. Oczywiście nie namawiam do żucia przez bite 20 minut kęsa ryby (no miejmy litość), ale polecam zwolnienie obrotów.

Wspomagaj trawienie naturalnie

Naturalne sposoby to dużo lepsza opcja niż łykanie tabletek “na trawienie”. Po kolacji, albo i jeszcze w trakcie, zaparz zieloną herbatę (liściastą, nie z torebki). Trawienie świetnie też wspomagają zioła. U mnie najfajniej działa napar z kwiatu rumianku. Ze swoich właściwości usprawniających pracę układu trawiennego znane są także: mniszek lekarski, melisa, mięta, kwiat lawendy, werbena lekarska czy nasienie kozieradki. Na trawienie dobrze działają również nalewki: malinowe (ale te z soku z malin, nie z syropu!), winogronowe, gruszkowe i śliwkowe. Lampka czerwonego, wytrawnego wina również skutecznie pobudzi jelita do pracy.

Szklanka wody nim przestaniesz… eee… zaczniesz spać

Zaleciało lekko Panią Beatą Kozidrak (jakoś tak te wielkie uczty mają dla mnie coś niepokojącego), ale, ale… faktem pozostaje, że dobrze nam zrobi szklanka ciepłej wody z cytryną przed snem i zaraz po przebudzeniu (na czczo). Żołądek, jelita i wątroba powinny być zadowolone.


I tym optymistycznym akcentem życzę Wam, zdrowych (!), radosnych świąt, o jakich tylko marzycie, spędzonych z tymi, których kochacie!

Ela

 

Skomentuj przez Facebooka!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.