Poznaj markę: ESITO – polskie, naturalne kosmetyki z wodą lodowcową

Jakiś czas temu dotarła do mnie całkiem fajna wiadomość o nowej polskiej marce kosmetyków naturalnych. I jak to zwykle bywa w takim przypadku, po prostu musiałam sprawdzić te cuda na własnej skórze. Sprawdzam i sprawdzam ESITO i nie mogę się nadziwić, że tak późno na nie trafiłam. Bo to naprawdę wyjątkowa marka. Dlaczego?

Nie jestem osobą, która ufa kwiecistym zapewnieniom producenta. I właściwie nie do końca zaufałam w pierwszej chwili ESITO. Bo jak to tak? Mają w ofercie JEDEN krem na dzień? Jak to? Do wszystkich cer? Dziwne, bo jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Pomyślałam i zerknęłam na skład. I wtedy do mnie chyba po części dotarło. Niezależnie od tego, jaką masz cerę, potrzebuje ona z pewnością dwóch rzeczy: nawilżenia i ukojenia. Jeśli krem jest łagodny w składzie, to nie zrobi krzywdy wrażliwcom. Wiadomo, są wyjątki, można być uczulonym na dany ekstrakt roślinny i logicznym jestem, że w takim przypadku ESITO nie będzie spełnieniem kremowym marzeń.

Ale! Jeżeli nie ma wysuszających składników, nie doprowadzi do nadprodukcji sebum. Prawda? No prawda – przytaknęłam sobie w myślach. Doceniłam też fakt, że ESITO nie buja i wszystko dokładnie opisuje na stronie marki. Wszystko, czyli składniki używane w produktach (po co i co robią właściwie?). Jeszcze mocniej doceniłam markę, kiedy dowiedziałam się, że nie stoi za nią wielkim koncern, a dwie kobiety, których miłość do naturalnej pielęgnacji przerodziła się w biznes. To zupełnie jak przy kochanym przeze mnie Ministerstwie Dobrego Mydła czy Iossi. Lubię takie historie i chętnie otwieram portfel, by wspierać polskie naturalne marki kosmetyczne.

ESITO – naturalnie, że działa!

Przez ostatnie tygodnie przestawiłam pielęgnację twarzy na “all natural mode”. Stosowałam (i nadal stosuję) kosmetyki D’Alchemy (o nich w kolejnym wpisie) i właśnie ESITO. ESITO gości na mojej cerze jako krem na dzień, na noc i pod oczy. Muszę przyznać, że już nie pamiętam, kiedy byłam aż tak zadowolona z efektu nawilżenia cery latem (i to bardzo upalnym latem).

Jak spisują się kosmetyki ESITO na cerze mieszanej? Otóż udało im się uporać z tłustym nochalem, wiecznie niezadowolonym czołem i brodą oraz zmęczoną skórą wokół oczu. No ale po kolei!

Wszystkie trzy kremy mają wspólne składniki stanowiące solidną bazę, która nie ma prawda nie zadziałać. Naturalnie pozyskiwana woda lodowcowa jest nie tylko jest krystalicznie czysta, ale też zawiera mnóstwo minerałów, koi i nawilża cerę. Bioprzyswajalna, rozpuszczalna w tłuszczach witamina C, czyli  Ascrobyl Tetraisopalmitate, to kolejne cudo, które siedzi w kosmetykach ESITO. Pozwólcie, że zamiast się wymądrzać, zacytuję tutaj Biochemię Urody, która tak wyjaśnia wyjątkowość Tetraizopalmitynianu askorbylu:

“Jest to obecnie najbardziej stabilna i najdroższa pochodna witaminy C rozpuszczalna w tłuszczach, która może być stosowana zamiast lub wspólnie z kwasem askorbinowym. Tetraizopalmitynian askorbylu – jako substancja rozpuszczalna w tłuszczach o wysokim powinowactwie do bariery lipidowej skóry, łatwo wnika w głąb skóry. Wykazuje wysoką efektywność już przy niskim stężeniu 1-3%. (…) Jest to pochodna witaminy C o najwyższej stabilności wynoszącej kilkanaście miesięcy. Forma ta jest odpowiednia dla osób o cerze delikatnej, które nie tolerują witaminy C w postaci kwasu askorbinowego.”

Co więcej, pochodna witaminy C rozjaśnia przebarwienia i jednocześnie nie podrażnia nawet delikatnej cery, spłyca drobne zmarszczki i stymuluje produkcję kolagenu.

ESITO – naturalna ochrona przed słońcem

Kremy do twarzy i pod oczy ESITO chronią również przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Nie szukajcie jednak informacji o poziomie SPF na opakowaniu. Jak tłumaczą właścicielki ESITO: “Ze względu na to, że ESITO nie zastosowało w produktach żadnego surowca syntetycznego ani mineralnego, który pozwoliłby wskazać konkretny poziom SPF, nie jest możliwe umieszczenie na etykiecie (bo nie pozwala na to prawo) poziomu ochrony. Został on przez nas oszacowany biorąc pod uwagę właściwości innych surowców użytych do produkcji oraz przeprowadzone przez nas testy w porównaniu z kosmetykami o określonym poziomie SPF. I tak szacowane poziomy SPF: krem na dzień i pod oczy 20 – 25; krem na noc – 30 -35. Krem na noc między innymi dlatego doskonale sprawdza się również stosowany na dzień, niezależnie od rodzaju cery, jako ochronny – przed silnym wiatrem, mrozem i promieniowaniem UV.” Dla mnie to bardzo dobra wiadomość, bo przy mojej skłonności do piegów, pieprzyków i wszelkich przebarwień, po prostu muszę chronić cerę przed nadmierną ekspozycją słoneczną. Obserwuję cerę codziennie i do tej pory nie zauważyłam wysypu pieprzyków, które nawiedzają mnie regularnie każdego lata. Jest wręcz odwrotnie, kremy ESITO pozbyły się części przebarwień. Dlaczego? O tym w dalszej części wpisu.

ESITO, czyli małe, ale wydajne kosmetyki

Przywykłam do tego, że kremy do twarzy mają pojemność 50 ml. Dlatego też w pierwszej chwili byłam lekko rozczarowana pojemnością kremów od ESITO. Za 95 zł otrzymałam krem na dzień o pojemności 30 ml, w ładnym i zgrabnym szklanym pojemniczku. Szybko jednak przekonałam się, że potrzebuję naprawdę niewiele produktu, aby porządnie nakremować twarz, szyję i dekolt. Podobnie wydajny jest krem na noc (92 zł za 30 ml). Jednak absolutnym hitem wydajnościowym jest krem pod oczy. To “jedynie” i aż 15 ml. Dokładne i szczodre wklepanie kremu pod oczy oznacza nałożenie go w ilości odpowiadającej wyjątkowo zaszuszonej rodzynce.

Owszem, nie są to tanie kosmetyki, jednak ich wydajność i skład wynagradzają cenę w zupełności. Co siedzi w każdym z tych kremów?


Może Cię zainteresować: POLSKIE MARKI KOSMETYCZNE, KTÓRE WARTO ZNAĆ (LUB POZNAĆ)


ESITO naturalny krem do twarzy na dzień

Mały śmierdziuszek o lekko zielonej barwie to prawdziwy mistrz wśród kremów na dzień. Ponad 95% składników kremu to surowce pochodzenia naturalnego. Zielony kolor mazidła jest spowodowany obecnością herbaty matcha, która znana jest z cudownego działania antystarzeniowego. Dodatkowo stymuluje krążenie i łagodzi stany zapalne. Poza tym w składzie siedzą także masło z mango i cupuacu, które mają działanie silnie nawilżające i przeciwzmarszczkowe. Masło cupuacu to również naturalna ochrona przed słońcem. W składzie kremu znajdują się także olej z awokado (odżywia, wygładza i hamuje łuszczenie), z kiełków pszenicy (łagodzi, wygładza zmarszczki i ma działanie antyoksydacyjne) i marakui (działanie antyoksydacyjne, idealny przy trądziku różowatym).

Ale na tym nie koniec, w kremie na dzień znajdziemy także D-pantenol, wysokocząsteczkowy hialuronian sodu, fucocert, niacynamid, naturalny skwaran roślinny, witaminę E, bakuchiol i paradę roślinnych ekstraktów (z krwawnika, lipy, nagietka, oczaru, rumianku, malwy, kasztanowca i mięty). Takie kombo zapewnia maksymalne nawilżenie, łagodzenie stanów zapalnych, hamuje utratę wody, redukuje zaczerwienienia i zmarszczki.

Krem nakładam rano i naprawdę widzę, że nawilża cerę. Zwykle wieczorem czułam, że moja twarz robi się sucha na policzkach. Stosowanie ESITO skutecznie zapobiega utracie wody. To szczególnie ważne, jeśli tak jak ja uwielbiasz się codziennie malować, regularnie ćwiczysz i zwyczajnie nie jesteś już nastolatką. Krem na dzień bez zarzutów sprawdza się pod makijaż. Działa zarówno z ciężkimi podkładami, jak i leciutkimi kremami BB (tak, stosuję krem na dzień nawet pod krem BB).

Cena: 95 zł / 30 ml

Można kupić TUTAJ.

ESITO krem do twarzy na dzień, skład INCI:

Aqua, Glycerin, Persea Gratissima Oil, Caprylic/Capric Triglyceride*, Propanediol, Mangifera Indica Seed Butter, Passiflora Edulis Seed Oil, Triticum Vulgare Germ Oil, Cetearyl Olivate, Cetyl Alcohol, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Theobroma Grandiflorum Seed Butter, Sorbitan Olivate, Squalane*, Niacinamide, Tocopherol, Bakuchiol, Sodium Hyaluronate*, Biosaccharide Gum-1*, Panthenol, Camellia Sinensis Leaf, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Achillea Millefolium Flower Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Chamomilla Recutita Flower Extract, Hamamelis Virginiana Leaf Extract, Hypericum Perforatum Flower Extract, Malva Sylvestris Flower Extract, Mentha Piperita Leaf Extract, Tilia Platyphyllos Flower Extract, Glyceryl Caprylate, Sodium Phytate*, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Levulinate, Sodium Anisate, Xanthan Gum, Citric Acid.

*surowiec certyfikowany

Dla osób obawiających się gliceryny w składzie: gliceryna rozpuszcza tłuszcze. Między innymi dlatego znalazła się w tym kremie, który właściwie tłuszczami, a konkretnie olejami stoi. Gliceryna także stwarza cudowne właściwości do pełnego wykorzystania potencjału ekstraktów roślinnych, których w tym kremie również nie brakuje. Stężenie gliceryny roślinnej w produktach ESITO to 8%, więc jest bezpiecznie i korzystnie dla skóry.

Krem w ponad 95% składa się z surowców naturalnych.

ESITO krem naturalny na noc

Krem ESITO na noc ma zauważalnie cięższą konsystencję od swojego dziennego odpowiednika. Część niezawodnych składników marki znajduje się i tutaj. Mamy wodę lodowcową, bioprzyswajalną witaminę C, witaminę E, bakuchiol czy hialuronian sodu. Krem na noc to bomba nawilżeniowa. Odpowiada za to wosk pszczeli, olej ze słodkich migdałów, masło shea, olej jojoba, monoi i kokosowy. Dużo, prawda? Poza tym w kremie na noc siedzi ekstrakt ze skrzypu polnego, który skutecznie poprawia elastyczność cery, wspomaga produkcję kolagenu i elastyny, działa ściągająco i wzmacnia naczynia krwionośne. Podobnie działa obecny w kremie wyciąg z gardenii tahitańskiej, który dodatkowo łagodzi podrażnienia i starzenie skóry.

Krem na noc od ESITO uratował cerę podczas ogromnych upałów (40 stopni w cieniu) we Francji. Rewelacyjnie regenerował cerę po całym dniu zwiedzania w pełnym słońcu. Koi opaleniznę i przyznam, że kilka razy zdarzyło mi się smarować kremem spalone od słońca stopy. Brawo ja, zaaplikowałam filtr na nogi, ale o odsłoniętych w sandałkach stopach zapomniałam!

Krem na noc rewelacyjnie współpracuje z nawilżającymi serami (u mnie z D’Alchemy) i co istotnie – szybko się wchłania. Ma przyjemną konsystencję lekko roztopionego masła. Nie zauważyłam tłustych plam na poduszce, ani oblepionej kurzem cery po śnie. Może to kwestia przesuszonej słońcem skóry, a może tego, że po prostu ten krem ESITO dogaduje się świetnie z moją cerą.

Cena: 92 zł / 30 ml

Można kupić TUTAJ.

ESITO naturalny krem na noc, skład INCI:

Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Cera Alba, Glycerin, Vitellaria Nilotica Seed Butter, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride*, Cetearyl Alcohol*, Propanediol, Cocos Nucifera Oil, Glyceryl Stearate Citrate*, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Tocopherol, Bakuchiol, Equisetum Arvense Extract, Gardenia Tahitensis Flower Extract, Sodium Hyaluronate*, Glyceryl Caprylate*, Sodium Phytate*, Sodium Stearoyl Glutamate*, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Xanthan Gum, Citric Acid.

*surowiec certyfikowany

Krem na noc składa się w 97% z surowców pochodzenia naturalnego.

ESITO naturalny krem pod oczy

Na wstępie muszę zaznaczyć jedną rzecz. Jestem ogromną zwolenniczką używania kremów pod oczy (tutaj przeczytacie o tym, dlaczego). Jednak z lenistwa zwykle nie trzymam tych kremów w lodówce. Przy ESITO zmieniłam zdanie. Jakie to jest cudo na opuchnięte i zmęczone oczy! Przede wszystkim konsystencja jest zabójcza: to coś pośredniego między gęstą śmietaną a masłem shea. Do tego aby właściwie odżywić skórę pod oczami, potrzebujemy naprawdę niewiele produktu. Jest niezwykle wydajny. Ja używam dosłownie kapkę, taką zasuszoną rodzynkę. To wystarczy, aby dobrze oklepać skórę wokół oczu.

Testowałam ten krem w trio z kremem na dzień i na noc w, jak już wspomniałam, prawie ekstremalnych warunkach. Krem pod oczy jest niezastąpiony po nieprzespanej nocy, bo naprawdę dobrze ściąga opuchliznę. To zasługa kofeiny i early boost PA, składnika aktywnego opartego o taurynę. Efekt jest niemal natychmiastowy, co cenię mocno po szalonym weekendzie.

Cała mikstura pod oczy ma w sobie sztandarowe dla marki składniki, czyli wodę lodowcową, kwas hialuronowy, witaminę C, E i bakuchiol (pochodna retinolu). Dodatkowo w składzie znajdują się także masło shea, D-pantenol, olej marula i arganowy oraz ze słodkich migdałów.

Czy krem robi coś poza skutecznym ściąganiem opuchlizny? U mnie tak. Zauważyłam mniejsze sińce pod oczami i delikatne wybielenie plam pigmentacyjnych pod powiekami (od słońca). Do tego lekko spłyciły mi się zmarszczki – kurze łapki. Nie miałam ich jakoś przesadnie dużo, jednak miło zauważyć taką drobnostkę.

Krem szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. W przeciwieństwie do wielu kremów pod oczy działa i co ważne – nie rujnuje makijażu! Podkład i korektor nie rolują się i nie włażą w zmarszczki. Ideał.

Cena: 87 zł / 15 ml

Można kupić TUTAJ.

ESITO naturalny krem pod oczy, skład INCI:

Aqua, Vitellaria Nilotica Seed Butter, Glycerin, Coco Caprylate/Caprate*, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Propanediol, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol*, Glyceryl Stearate Citrate*, Argania Spinosa Kernel Oil, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Squalane*, Tocopherol, Caffeine, Sodium Hyaluronate*, Jania Rubens Extract*, Panthenol, Glyceryl Caprylate*, Sodium Carrageenan*, Phenethyl Alcohol*, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Xanthan Gum, Citric Acid.

*surowiec certyfikowany

Kem pod oczy ma w sobie ponad 95% składników pochodzenia naturalnego.

Polskie kosmetyki ESITO – czy warto kupić?

Zdecydowanie warto. Ja już szykuję się mentalnie na testowanie ich kolejnych kosmetyków. Co prawda jest ich niewiele w ofercie, ale wyglądają równie ciekawie. Mowa o peelingu enzymatycznych, masce i serum nawilżającym. ESITO nie zawiodło mnie w żadnym z aspektów. Dostałam nawilżenie, ziołowe, ale delikatne zapachy i szybkie działanie. A to wszystko zamknięte w uroczych, niewielkich opakowaniach, które wydajnością biją na głowę naturalną konkurencję.

 

Skomentuj przez Facebooka!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.